Dlaczego miód się nie psuje?

Zasiano Marzec 21, 2014 in Dziwactwa

miód forever

Kilka czynników składa się na to, że miód pochodzący nawet sprzed kilku tysięcy lat nadaje się do spożycia.

Każdemu to się zdarzyło: ruszamy na wycieczkę krajoznawczą, zachwycamy się widokami i nasycamy możliwością obcowania z przyrodą. Tak nas to zaczyna pochłaniać, że z dziecięcą ciekawością przyglądamy się drzewom, krzakom, sprawdzamy, co kryje się pod konarem i leżącym obok kamieniem. Nagle znajdujemy porośniętą mchem, zawaloną starymi gałęziami skrytkę. Niepewnie podnosimy zmurszałe wieko, które natychmiast się rozpada, zaglądamy do środka i znajdujemy jakieś przedmioty, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak groty od strzał, zaśniedziałe monety i gliniane naczynia. Ostrożnie wyjmujemy wszystko, bo przecież nie wiemy, jak długo tam leżą, i oglądamy.

Hmm, monety mają nieregularny kształt, trochę oblazły rdzą, ale wyglądają solidnie. Cholera, mogą być sporo warte. Groty… Po co mi groty? Przecież nie będę bawił się w wiedźmina. Odda się do jakiegoś muzeum czy coś. Ciekawe co jest w tych garnkach.

Potrząsamy lekko i słyszymy, że coś się jakby w nich przelewa.

Otworzyć czy nie? A jak pęknie? Chociaż jeden, no, bo z tego podniecenia nie dotrę do domu.

Ciekawość wygrywa. Bierzemy do ręki patyk i podważamy wieko.

Cholera jasna, tyle lat tu leży, a nie chce nawet drgnąć.

Szponk! Jest, udało się. Delikatnie odchylamy wieko i zaglądamy do środka. Jakaś gęsta maź koloru pomarańczowo-żółtego.

Niech to szlag, pachnie jak miód! Kiedyś na „Uwielbiam bezużyteczną wiedzę czytałem, że miód się nie psuje. Zaraz zobaczymy czy se tam w kulki nie lecieli. Raz się żyje – mniam! Dobre! Mam jeszcze w piwnicy trochę miejsca; miód przeleje się w słoiki, a naczynia odda do muzeum. A teraz pora wracać, bo się ściemnia.

Miód się nie psuje – to znana powszechnie prawda. Można być nadwornym pszczelarzem faraona, przygotować mu w ostatnią drogę porcję pysznego miodu, a jeśli szanowny władca jakimś cudem nie zechce zabrać jej ze sobą na tamten świat, to przy odrobinie szczęścia uda się ją znaleźć kilka tysięcy lat później, a potem zrobić z niej wyśmienitą, idealną na zimowe wieczory miodówkę na bazie innego niezniszczalnego środka spożywczego – spirytusu. Wszystko jest możliwe, miód może przetrwać tysiące lat i posłużyć do zrobienia pysznej faraonówki, jeśli tylko przechowuje się go w odpowiednich warunkach.

Co sprawia, że miód się nie psuje?

Kilka czynników uwzględniających właściwości fizyczne i chemiczne miodu, jego skład chemiczny oraz skład chemiczny wymiocin pszczół. Bo nie byłoby miodu, gdyby pszczoła najpierw nie zwymiotowała nektaru. Mmm.

Jak dowiadujemy się z niezastąpionego Smithsoniana miód to w znakomitej większości cukier, a cukier ma właściwości higroskopijne. Oznacza to, że sam w sobie nie zawiera zbyt dużo wody, natomiast chłonie ją jak szalony, gdy tylko ma możliwość. W takim (suchym) środowisku nie mogą rozwijać się mikroorganizmy, które – nie mając czym się żywić – szybko umierają. Warunkom do ich rozwoju nie sprzyja również duża kwasowość miodu oscylująca w przedziale 3-4,5 pH. Ogólnie więc rzecz ujmując bakteria w miodzie czułaby się tak, jak ubrany w kożuch człowiek na dnie Oceanu Atlantyckiego. Do tego dochodzi niezbędny dla całego procesu powstawania i niepsucia się miodu czynnik pszczeli. Nektar kwiatowy, z którego powstaje miód, zawiera początkowo aż 60-80% wody. Pszczoły są na tyle jednak sprytne, że przed spożyciem potrafią go osuszyć za pomocą machania skrzydłami. W żołądku owada znajduje się enzym zwany oksydazą glukozową. Enzym ten rozbija wymiotowany przez pszczołę nektar na 2 produkty uboczne: kwas glukonowy i nadtlenek wodoru. Ten drugi stanowi doskonałą barierę „dla wszystkiego, co mogłoby zaszkodzić”. I w ten oto sposób miód opiera się zepsuciu.

Więcej – np. zastosowanie miodu do leczenia ran – znajdziecie w przytoczonym linku do Smithsoniana. A na koniec bonus w postaci informacji o tym, że (według Wikipedii) pszczoła jest jedynym zwierzęciem nazwanym rodzajowo, które występuje w Kodeksie Cywilnym (art. 182 § 1).

A gdyby ktoś się zastanawiał, po co w takim razie umieszczać na miodzie termin przydatności do spożycia, to robi się tak ze względu na przepisy, które nakazują podać taką informację na opakowaniu.


Bezużyteczne?W ogóleTrochęCzęściowoNiezupełniePrawieCałkowicie (50,64% bezużyteczności, tyle osób tak sądzi: 26)
Loading...


Komenatrze